Latarka LED - projekt 3


Kolejny mikro-projekcik, z cyklu prostych, łatwych i przyjemnych - czyli latarek LED ciąg dalszy.
Tym razem zastosowana została analogiczna obudowa jak w poprzednim projekcie, ale tym razem mieści ona nieco bardziej rozbudowaną elektronikę.

Zdjęcia przerabianych latarek oraz 3 wersje zbudowanych modułów LED
Priorytetem było uzyskanie max. jasności kosztem nieznacznie mniejszej sprawdności oraz możliwie wysokiekiego stopnia miniaturyzacji.

Największą zmianą w nowym układnie jest sposób zasilania diody LED.

Schemat ideowy
W przeciwieństwie do poprzednich układów, tu dioda zasilana jest napięciem stałym.
Dzięki temu możliwe było precyzyjne "dojście" bardzo blisko wartości granicznej prądu diody - 30mA.
Tak, tak 30mA - producenci zwykle podają jako wartość punktu pracy 20mA zachowując tym samym bezpieczny margines bezpieczeństa i gwarancję wyższej trwałości.
Zatem przy zachowaniu odrobiny ostrożności i dobrego odprowadzania ciepła przy "overvolte`owaniu" można uzyskać kilka dodatkowych kandeli jasności.
W takich warunkach dużo łatwiej jest dobrać parametry układu - wystarczy do tego zwykły uniwersalny miernik, bez konieczności dokonywania żadnych innych pomiarów np. przy użyciu oscyloskopu.
Co więcej ciągły strumień światła nie daje efektu stroboskopowego, choć przy częstotliwościach rzędu dziesiątek kHz, w większości typowych zastosowań nie jest on dostrzegalny.

W celu osiągnięcia dużego stopnia upakowania zdecydowałem się na wykonanie całej elektroniki przetwornicy w technologi SMD (montaż powierzcniowy, tudzież Super Małe Dziadostwo jak niektórzy rozwijają ten skrót).
Jedynym pozostałym elementem przewlekanym jest standardowa 5mm dioda LED.
Układ ten mieści się bez problemu na powierzcni niecałych 0,8 cm2 ma grubość 5mm (wraz z 3mm transformatorkiem).

Zastosowane komponenty


Wszystko, co trzeba do zbudowania układu
Do budowy transformatorka użyłem miniaturowego ferrytowego rdzenia toroidalnego RP 6,3x3,8x2,5 (materiał F-938, AL=2500), z uzwojeniami: 13zw. od strony bazy i 45zw. od strony kolektora. Optymalne wartości liczby i podziału uzwojeń zostały dobrane empirycznie, po wykonaniu szereg bardzo dokłanych pomiarów na tzw. pająku. Kryterium było proste - dla w pełni naładowanej barterii 1,5V prąd diody ma osiągnąć 30mA przy możliwie małym prądzie pobieranym z zasilania - czyli dla możliwie wysokiej sprawności układu. Wartości te dobierane były dla stałej wartości rezystora R = 1k, która jest wystarczająca do polaryzacji tranzystora i daje możliwość późniejszej korekcji wielkości prądu diody zarówno w górę (o ok. 10-20%) jak i w dół bez konieczności przewijania trafka.
Przy tak dobranych wartościach uzyskana sprawność wynosi ok. 80%.

Dioda schottky`ego to BAT85 (Umax=30V, Imax=200mA) w wersji SMD.
Kondensator 4,7uF - w zupełności wystarczający także SMD.
Rezystor 1k (SMD).
Kondensator przyspieszający przełączanie tranzystora - 1nF (SMD).
Użyty tranzystor, to BC 817-40 dość popularny i cechujący się bardzo dobrymi parametrami do opisywanego tu zastosowania - także typu SMD (SOT-23).

Opcjonalnie kondensator blokujący zasilanie i poprawiający stabilność układu przy bardzo mocno rozładowanej baterii - 150nF (SMD).

Konstrukcja moduł LED


Konstrukcja modułu głównego: prototyp (z poprzedniego projektu) oraz wersja 1 i 2
Moduł został zaprojektowany w dwóch wersjach: do pracy z tradycyjną diodą LED (20-30mA) oraz diodą mocy (1W Luxeon).

Konstrukcja modułu głównego - wersja LED oraz Luxeon 1W
  1. Dioda LED / Luxeon
    w wersji pierwszej źródłem światła jest hiper jasna biała dioda LED o średnicy 5mm, a w drugiej 1W dioda Luxeon
  2. Podkładka dystansowa w wersji LED (opcjonalnie) / radiator odprowadzający ciepło z diody mocy
    W ostatnio robionej wersji z diodą LED 5mm jako podkładki użyłem wyciętego z fluorescencyjnego plastiku fragmentu, który po zgaszeniu latarki przez kilka minut świeci "za darmo" się zielonkawym światłem (ot, takie małe a cieszy).
  3. Płytka drukowana z obwodem przetwornicy
  4. Elementy powierzchniowe
  5. Transformator
  6. Kontakt bieguna ujemnego
  7. Kontakt bieguna dodatniego
  8. Elastyczna podkładka izolacyjna (wyłącznik dociskowy)

Wygląd modułu przetwornicy
Biegun dodatni stanowi chromowana pinezka z płaskim łebkiem o średnicy ok. 8mm, wewnątrz której przyklejony został transformatorek.
Jego wspólny odczep przylutowany został do odpowiedni skróconej "szpilki".

Dwa skrajne wyprowadzenia połączone są z kolektorem tranzystora i rezystorem bazowym, w punktach oznaczonych na widoku płytki drukowanej zieloną kropką.
Cała reszta modułu elektroniki wraz z LED-em wykonana została na jednostronnej płytce drukowanej.
Wycięta w kształcie koła o średnicy 10mm mieści się ona swobodnie w korpusie obudowy przerabianej latarki.

Jak małe są wymiary tego układu widać dokładnie w porównaniu z zapałką.
Wiele zastosowanych tu elementów jest mniejsza od główki zapałki - niektóre są wielkości łebka od szpilki - np. kondensator 1nF.

Całość jest naprawdę bardzo mała
Z uwagi na zastosowanie w większości elementów powierzchniowych (jedynym elementem przewlekanym jest 5mm LED) oraz małe ich rozmiary sposób tworzenia obwodu drukowanego był także inny niż zwykle.

Projekt płytki drukowanej

W pierwszej "testowej" wersji, po wycięciu i oczyszczeniu chemicznym, powierzchnia laminatu została pokryta cienką warstwą lakieru, który następnie został ostrym rysikiem "poprzecinany" w miejscach, w których powinien być on wytrawiony.
Technika ta dość dobrze sprawdza się nie tylko przy tworzeniu obwodów o dużej gęstości ścieżek, ale także przy tworzeniu ścieżek o dużej powierzchni i przekroju (duże prądy, konieczność odprowadzania ciepła).

Miejsca odkryte zaznaczone są na zdjęciu czerwonymi liniami.

Wygląd płytki drukowanej z zaznaczonym miejscem trawienia
W kolejnych realizacjach doskonale sprawdziła się bardzo ciekawa i oryginalna metoda "laserowa", czyli wydruk układu ścieżek w skali 1:1 na drukarce laserowej (opcjonalnie ksero z wyruku atramentowego) na papierze kredowym, w której to toner "przenoszony" jest następnie z uzyskanego wydruku na powierzchnię laminatu metodą "prasowania żelazkiem". Odklejanie papieru od laminatu warto jest poprzedzić kilkuminutową kąpielą uzyskanej w ten sposób "prasowanki" w wodzie.
Obraz ścieżek musi być rzecz jasna lustrzanym odbiciem tego, co chcemy uzyskać ;-)

Obwód drukowany został zaprojektowany w dwóch wersjach - z miejscem na dodatkowy kondensator blokujący zasilanie (wariant 2) oraz bez niego (wariant 1).

Projekt płytki drukowanej (negatyw) wraz z rozmieszczeniem elementów
Po wytrawieniu i zmyciu lakieru / toneru wywiercone zostały otworki dla diody LED oraz kontaktu z obudową (biegun ujemny).
Następnie płytka została przetarta na mokro bardzo drobnym papierem ściernym, umyta detergentem i wypłukana w dużej ilości wody.
Dzięki temu jej powierzchnia stała się wolna od pozostałych opiłków i zanieczyszczeń (odtłuszczona) co pozwoliło na szybkie, bezproblemowe i precyzyjne lutowanie.

Montaż elementów

Pierwszym z montowanych elementów jest dioda LED.
Należy zwrócić szczególną uwagę na prawidłową jej polaryzację.
Przylutowane wyprowadzenia zostały obcięte na wysokości ok. 1 mm od powierzchni laminatu.
Następnie przylutowane zostały pozostałe elementy SMD zaczynając od gabarytowo najmniejszych.

Podczas lutowania tak małych elementów warto używać większej ilości topnika, który oprócz naturalnego oczyszczania powierzchni poprawia napięcie powierzczniowe cyny i zapobiega jej "rozpływaniu" się na sąsiadujące ścieżki.

Ostatnim krokiem jest dolutowanie pozostałych 2 wyprowadzeń transformatorka (uważając które jest od czego).
Jeszcze tylko próba generalna...

To nie jest zdjęcie przy zgaszonym świetle ;-) oba są robione przy tym samym oświetleniu
Na koniec całość została wstawiona do przyciętej dokłanie na wymiar plastikowej rurki o średnicy 10 mm i zalana klejem.
Tu także można wykazać się inwencją twórczą - w moim przypadku rurka ta pochodziła ze skufki od flamastra.
Wysokość rurki została dobrana tak, aby przy zmontowanym układzie mechanizm włącznika działał prawidłowo, czyli przy w pełni dokręconym końcu latarka świeciła, a przy odkręceniu o ok. 1/2 obrotu gasła.
Jest to bardzo ważny moment i należy go przeprowadzić z dużą starannością.

Tuż przed sklejeniem ostatniej części
Na powyższym zdjęciu dioda LED została zabezpieczona taśmą samoprzylepną przed kontaktem z klejem oraz jego oparami (które powodują jej matowienie).
Po zaschnięciu kleju do łebka pinezki przyklejony został wycięty z elastycznej pianki przypominającej miękką gumę pierścień dystansowy stanowiący jeden z kluczowych elementów wyłącznika opisanego poniżej. Ja użyłem do tego materiał stosowany w podkładkach pod myszki ;-)

Konstrukcja mechaniczna obudowy latarki


Konstrukcja mechaniczna przerabianej latarki
Przystosowanie obudowy zwykłej żarówkowej latarki do współpracy z diodą LED wymagało wykonania kilku niewielkich zmian:
  1. Nieznacznie został rozwiercony otwór w zwierciadle tak, aby swobonie wchodziła tam 5mm dioda
  2. Usunięte zostało plastikowe mocowanie żarówki (wciskane na siłę), a w jego miejscu znalazł się moduł z diodą i elektroniką swobodnie poruszający się wewnątrz obudowy latarki.
  3. Wewnętrzna strona obudowy, w której części będzie się znajdował moduł z diodą został oszlifowany z lakieru dla zapewnienia dobrego kontatku elektroniki z odbudową (biegun ujemny)
  4. Sprężyna dociskająca baterię (biegun ujemny) została skrócona tak, że poza obrys zakrętki wystaje ona na ok. 2 mm. Dzięki temu nie dociska ona zbyt mocno baterii, co w przyjętym rozwiązaniu wyłącznika powodowałoby jego samoczynne włączenie.

Zasada działania wyłącznika

Włączenie latarki po przeróbce odbywa się poprzez dokręcenie jej górnej części.
W wyniku tego moduł z elektroniką zostaje dociśnięty do dodatniego bieguna baterii, co zamyka obwód i włącza latarkę.
Lekkie odkręcenie powoduje zaś poluzowanie i rozprężenie się elastycznego pierścienia dystansowego, co powoduje rozłączenie obwodu i tym samym wyłaczenie latarki.

Ilustracja zasady działania wyłącznika dociskowego
Jest to rozwiązanie dość proste, a zarazem bardzo skuteczne, bo nie wymaga stosowania dodatkowych wyłączników, które zajmowałyby cenne miejsce jak również nie wpływa negatywnie na wodoodporność (całość znajduje się w środku zamkniętej obudowy zabezpieczonej na łączeniach gumowymi uszczelkami).
Z powodzeniem stosowane jest w wielu fabrycznych rozwiązaniach, np. w latarkach Arc, Peak, czy też CMG.

Pomiary

Zastosowana tu dioda LED wg zapewnień sprzedawcy ma 50`000 mcd i świeci w kącie ok. 30°.
Wg pomiarów, przy 20mA dioda w centralnej części promienia emituje światło o natężeniu niecałych 40`000 mcd, a przy 30mA dochodzi do 49`000 mcd.
Kąt wiązki także jest mniejszy, niż deklarowany przez sprzedawcę (Allegro), bo faktycznie ma ok. 20°, z tym, a jej największa intensywność zamyka się w obszarze <15°.

Użyta w tym projekcie dioda została specjalnie wyselekcjonowana z pośród kilkudziesięciu sztuk (LED`y nawet z tej samej serii mogą się między sobą dość znacznie różnić).
Pomiary jasności zostały wykonane dla diody osadzonej w parabolicznym odbłyśniku docelowej obudowy przerabianej latarki, co zmniejszyło emisję na boki i silniej ukierunkowało wiązkę.
Niestety pomimo tak imponującej jasności dioda ta ma nieznaczne, choć widoczne przebarwienia.
Obserwując obraz rzucanego promienia z większej odległości (>1m) na jednolitą białą powierzchnię można dostrzec obszary z lekką dominatą niebieskawą i żółtawą - widać do na załączonym poniżej zdjęciu.

Charakterystyka zmierzonego natężenia światła [mcd] w funkcji prądu diody LED [mA]
Kolejnym, zaraz po jasności czynnikiem wpływającym na osiągi latarki jest czas jej pracy oraz zmiana natężenia światła zachodząca wraz z rozładowywaniem się baterii.

Charakterystyka jasności w funkcji czasu
Podczas testów zamiast tradycyjnej baterii użyłem akumulatorka NiMH o pojemności 800mAh.
Dobre baterie alkaiczne AAA mają pojemność ok. 1500mAh, więc na nich czas pracy powinien być jeszcze dłuższy.

Charakterystyka spadku jasności w czasie bardzo mocno zależy od roczaju ogniwa.
Akumulatorki NiCd oraz NiMH dość długo utrzymują napięcie w okolicach 1,2V poczym spada ono bardzo gwałtownie.
Baterie alkaiczne rozładowują się w sposób bardziej liniowy zaczynając od pełnego 1,5V.

Porównanie

Tradycyjnie porównałem uzyskane efekty z dwiema innymi latarkami: oryginalną żarówkową oraz wykonaną we wcześniejszym projekcie.
Oto uzyskane wyniki:

Latarka oryginalna z żarówką, projekt 2 i 3 (25cm)
Latarka żarówkowa miała ustawione największe z możliwych skupienie (ok. 8°), a mimo to barwą i jasnością ustępowała latarkom LED`owym.
Przy ustawieniu większego rozproszenia, porównywalnego do tego jakie daje dioda LED, światło żarówki na wykonanym zdjęciu było ledwo widoczne.
Latarka z projektu 3 daje najjaśniejsze i najbielsze światło, nieco słabiej wypada latarka z projektu 2, w którym LED zasilany jest impulsowo, później długo, długo nic i oryginalna laratka z żarówką.

Porównanie standardowaej latarki z żarówką z projektem 3 (2m / -1,5EV)
Na zdjęciu tym można dostrzec niedoskonałości zastosowanej tu diody LED - głównie przebarwienia.
Użyte w projekcie 1 oraz 2 diody, cechowały się dużo lepszymi właściwościami pod względem jakości emitowanej wiązki (symetryczne, bez przebarwień i o jednolitej jasności), niż użyta tutaj dioda, choć jednocześnie ustępowały jej jasnością i barwą, która nie była idealnie biała i wyraźnie wpadała w odcień niebieskawy.

Poniżej przedstawione zostały obrazy z wykonanych testów.
Wszystkie latarki były zasilane nowymi bateriami i znajdowały się w tej samej odległości od ekranu.

Obrazy rzeczywiste z latarek: z żarówką (wiązka rozproszona i skupiona) oraz LEDy z projektu 2, 3a i 3b

Rozkłady luminancji z latarek: z żarówką (wiązka rozproszona i skupiona) oraz LEDy z projektu 2, 3a i 3b
  1. Latarka z żarówką w opcji rozproszonej daje promień o kącie ok. 40°.
    Jakość wiązki jest słaba, widać bardzo dużą nierównomierność jasności.

  2. Latarka z żarówką w opcji skupionej daje promień o kącie ok. 15° z czego ok. 6° stanowi obszar o najwyższej jasności.
    Jakość wiązki jest średnia, widać niewielkie nierównomierności jasności.

  3. Latarka LED z projektu 2 daje promień o kącie ok. 30° z czego 100-50% jasności przypada na ok. 15°.
    Jakość wiązki jest bardzo dobra, rozkład jasności jest równomierny, symetryczny i bez żadnych widocznych przebarwień.
    Jedynym mankamentem jest barwa użytej diody, która daje "zimne" światło ze sporą zawartością odcienia niebieskiego.

  4. Kolejna, to latarka LED z projektu 3 z diodą 24`000 mcd, która daje promień o kącie ok. 25° z maksimum jasności jasności przypada na ok. 8°.
    Jakość wiązki oraz jej barwa jest bardzo dobra - symetryczna, z bardzo dobrym gradientem i w jednolitym czystym białym kolorze.

  5. I ostatnia, to także latarka LED również z projektu 3, z tym, że zastosowana tu została jaśniejsza dioda.
    Latarka ta emituje promień o kącie ok. 20° z czego maximum jasności przypada na ok. 8-10°.
    Jakość wiązki jest dobra, choć widać nieznaczne przebarwienia (obszary o barwie niebieskawej i żółtawej),
Testy te potwierdzają pewną prawdę (na której wydaje się, że starają się zarabiać sprzedawcy diod).
Otórz, im dioda ma mniejszy kont emisji, tym większe uzyskuje natężenia światła podawane w milikandelach [mcd].
Jednostką odpowiadającą ilości emitowanego światła (w sumie, a nie w jednym, najsilniejszym jej punkcie) jest lumen [lm], czyli wielkość strumienia świetlnego.

Dobre diody LED małej mocy przy 20mA uzyskują strumień rzędu 3-3,5 lm, natomiast najlepsze diody mocy przekraczają 200 lm (>1A).
Ile będą miały mcd zależy od kąta emisji, czyli skupienia tego światła na danym obszarze.

Przykłado, 2 diody LED o identycznym strumieniu 1,5 lm (takiej samej ilości emitowanego światła) mają kąty 15° oraz 30°.
Pierwsza z nich osiągnie 28`000 mcd, a druga "zaledwie" 7`000 mcd.
Warto o tym pamiętać.

Pomiary szczegółowe

Do poniższych pomiarów zostały wybrane 4 latarki - 3 z nich przerobione na diody LED i jedna oryginalna z żarówką.
Latarka LED-1, to układ podstawowy (projekt 2), w którym dioda LED zasilana jest impulsowo.
Latarki LED-2 oraz LED-3 to układy z rozszerzoną elektroniką (projekt 3) różniące się jedynie diodami LED - pierwsza ma 24`000 mcd i druga jest bliska 50`000 mcd.

Do pomiaru jasności latarek przyjmuje się zwykle, dwa następujące przedziały: Dzięki temu można ocenić w jakich granicach napięcia będzie pracowała nasza latarka i na tej podstawie dokonać porównań.
Ale po koleii...

Poniższa charakterystyka ilustruje zależność prądu do napięcia zasilania.

Wykres zależności prądu [mA] w funkcji napięcia [V]
Kolorem żółtym oznaczono zakres pracy, w których widoczne jest światło latarki z żarówką, a błękitnym światło latarek z diodami LED.

Najsilniejsza latarka diodowa dla 1,5V (bateria alkaiczna) pobiera 2,5 raza mniej prądu niż tradycyjna latarka z żarówką i aż 6 razy mniej dla 1,2V (akumulatorek NiCd lub NiMH).
Warto zaznaczyć, że poniżej 1,0V żarówka już nie jest w stanie świecić, choć nadal pobiera prawie 300mA - a jest to 2x więcej prądu niż to co pobiera latarka LED przy pełnej swojej mocy!

Kolejną charakterystyką jest zależność mocy pobieranej ze źródła (baterii) w funkcji napięcia zasilania.

Wykres zależności mocy [mW] w funkcji napięcia [V]
Zarówno wykres I(U) jak i P(U) pozwalają określić jak długo będzie latarka świeciła na jednej baterii, czy akumulatorku.

Poniżej charakterystyki natężenia światła oraz strumienia świetlnego w funckcji napięcia zasilania.

Wykresy natężenia światła [mcd] oraz strumienia świetlnego [lm] w funkcji napięcia [V]
Zatem najlepsza latarka LED (LED-3) daje światło o 2x większym natężeniu niż latarka oryginalna z żarówką przy największym jej skupieniu i jednocześnie oświetla od niej znacznie większą powierzchnię.
Jeśli chodzi o ilość światła (strumień świetlny) latarka LED jest ok. 2,5 razy lepsza od latarki z żarówką.

Co więcej przy mocno rozładowanej baterii - przy napięciu 1,0V latarka żarówkowa już nie świeci.
Natomiast LED-3 przy tak samo rozładowanej baterii świeci jeszcze z jasnością porównywalną do latarki żarówkowej z nową, w pełni naładowaną baterią.
Co to oznacza w praktyce?
To, że dla baterii, która nie jest w stanie zasilać latarki z żarówką, LED może jasno świecić jeszcze przez kilka godzin.

Nie wierzysz?
Zobacz sam:

AVI (6,7 MB)
Tu naprawdę nie ma żadnego triku, ani fotomontażu - bateria jest ta sama.

I na koniec charakterystyki sprawności (efektywności) źródła światła.

Wykres współczynnika efektywności źródła światła na jednostkę pobieranej mocy [lm/W] w funkcji napięcia [V]
Im większa wartość, tym lepiej - czyli więcej światła uzyskiwanego z jednostki mocy.
Dla w pełni naładowanej baterii 1,5V latarki z diodami LED dają 5 do 8 razy więcej światła przy tej samej mocy niż latarka z żarówką.
Najlepszą efektywność liczoną jako stosunek światłości co mocy pobieranej przez cały układ (dioda LED + konwerter step-up) uzyskują latarki LED w wersji rozbudowanej (LED-2 i LED-3), które nieznacznie przekraczają 30-40 lm/W.
Jednakże ich skuteczność bardzo silnie zależy od warunków zasilania (napięcie baterii) oraz właściwości samej diody LED.
Latarka zasilająca diodę impulsowo (LED-1) charakteryzuje się natomiast bardzo wyrównanym współczynnikiem ok. 25 lm/W praktycznie w całym zakresie pracy, czyli od 0,8 do 1,5V.
Przy napięciu bliskim 1,5V układ najprostszy (projekt 2) charakteryzuje się najwyższą sprawnością (był on projektowany właśnie na max.sprawności), choć jego jasność wyraźnie ustępuje latarkom LED-2 i LED-3.
Sprawność żarówki pominę milczeniem (<0,7%).

Więcej informacji na temat sprawności źródeł światła znajdziesz w Wikipedii.

Żywotność

Diody LED pracujące w normalnych warunkach mają żywotność rzędu 100`000 godziń (11 lat ciągłego świecenia).
Czas ten w zależności od producenta liczony jest do uzyskania 75% lub 50% pierwotnej jasności lub uszkodzenia struktury.
Wzrost prądu pracy (szczególnie istotny przy pracy impulsowej) jak i temperatury pracy złącza, przczynia się do szybszej jego degradacji oraz w przypadku diod białych do wypalania się luminoforu, co w konsekwencji skraca ich żywotność.

Czy warto zatem przekraczać prąd pracy diody poza rekomendowane 20mA?
Zawsze w takich przypadkach należy wybrać zdroworozsądkowy kompromis.
Czy nasza dioda ma świecić non-stop przez 11 lat?
Czy też będzie pracować od czasu do czasu, byćmoże "jedynie" przez kilkanaście tysięcy godzin, ale za to troszkę jaśniej.
W przypadku latarek odpowiedź jest prosta - dlatego też w tym projekcie dioda zasilana jest prądem o natężeniu 30mA :-)

Przeciętne żarówki używane w latarkach przepalają się zwykle po kilkudziesięciu - kilkuset godzinach pracy.
Duży problem dla ich żywotności stanowią wszelkiego rodzaju drgania i uderzenia oraz cykle włączania/wyłaczania.
Gdy żarnik jest zimny, ma on mniejszą rezystancję, przez co zaraz po włączeniu przez żarówkę płynie znacznie większy prąd niż nominalnie.

Zatem diody LED (zwłaszcza te, pracujące w "normalnych" warunkach) w porównaniu z żarówkami można śmiało uznać praktycznie za bezawaryjne.

Zobacz także

Jeżeli jeszcze nie mówiłem, to ostrzegam - to uzależnia!
BTW, w kolejnej przeróbce użyty zostanie 1W Luxeon ;-)